Sobota 16 stycznia zaczęła się dla mnie o 5 nad ranem niezbyt przyjemnie. Bo do przyjemności nie należy skurcz w łydce(lewej), który przerywa i tak krótki sen(w piątek do późna siedziałem u Czarka, wcześniej jeszcze opychając się 15-stoma kawałkami pizzy na Festiwalu w Pizza Hut). Skurcz przeszedł, ale łydka nie była jak dla mnie w pełni sprawna, jakieś włókienka mięśniowe zdążyły się już zerwać. Do tego dołożyłem fakt, że czterodniowy pobyt w Tatrach w zeszłym tygodniu nie dodał mi formy, a nawet jeszcze nie w pełni do siebie doszedłem po łażeniu w tych paskudnych rakach, które zdążyły mi nadwyrężyć ścięgno prostownika palucha - na szczęście to chyba nie było zapalenie. Ale bieg (Górski zimowy maraton Ślężański - GZMŚ)zaliczyć trzeba, chociaż tak leżąc sobie po ciemku na łóżku nie miałem wielkiej ochoty jechać do Sobótki. Na śniadanie makaron z sosem, niestety przerwane wcześniejszym przyjazdem Rafała. Ok, jedziemy, na miejscu widać że w nocy śnieżyło obficie, co mnie uspokaja, nie powinno być problemów z przyczepnością na trasie. Cała masa znajomych, kto żyw przyjechał do Sobótki. Idę po pakiet, wbrew niektórym opiniom jest bogaty - w żadnym innym biegu nie dostałem takiej fajnej czapeczki, idealnie pasującej na moją czachę. Temperatura - lekko poniżej zera. Nie miałem wątpliwości, co założyć. Koszulka bez rękawów, najlżejsza "kurtka" z kieszeniami na obowiązkową NRCetkę i telefon, legginsy(cienkie),polarowe rękawiczki, a na łepetynkę buff byle jak zawiązany. Długo gramolę się w szatni, potem oddaje depozyt i idę na start, prawie się spóźniam, staję gdzieś z tyłu, co jest oczywistym błędem.
Start, i zaczynam się przeciskać do przodu. Zaczynamy od podbiegu, jak na razie znam trasę, kilka razy zbiegałem tym szlakiem. Zauważam, że sporo biegaczy których wyprzedzam dyszy na tym lekkim podbiegu, widać nie tylko ja za szybko startuję. Maratończycy biegną razem z "połówkowiczami"(którzy mają do zrobienia 24km, i to po cięższej części trasy), dlatego też nie rwę tempa i spokojnie posuwam się do przodu.
 |
| Gdzieś na początku :) |